wtorek, 1 grudnia 2015

Zmagania z policją

To z wczoraj.




Wstałam o 6.20, żeby pojechać na policję i zarejestrować się, aby dostać kartę pobytu. Dostałam numerek na... 15.20. A i tak weszłam o 16.20, bo pani zapomniała mi powiedzieć, że powinnam jej przed 15.20 oddać ten numerek:)
Samo przeżycie jest warte opisania. Mój nienajlepszy jeszcze portugalski się przydał, ponieważ jak wyraźnie napisano „przyjmowanie obcokrajowców odbywa się w języku portugalskim”:). Jakoś jednak sobie wszyscy radzili, zauważyłam, że niemal wszyscy obcokrajowcy są z krajów hiszpańskojęzycznych, a więc mają bazowy język całkiem podobny do portugalskiego.
Gdy już po 8 godzinach oczekiwania (trudy wynagrodził mi spacer wzdłuż wybrzeża) weszłam do biura, w którym musiałam przedstawić wszystkie dokumenty, było bardzo miło. Pan pomógł mi wypełnić dodatkowy formularz, skreślił to, co wypełniłam źle (tak po prostu, przekreślił i wpisał, co trzeba, bez przepisywania wszystkiego od nowa, parafek, pieczątek itd.). Musiałam złożyć odciski wszystkich palców (na szczęście tylko u rąk!), podpisać różne papierki, pogadać z panem o moich badaniach i oto dostałam „protocolo”, na bazie którego dostanę kartę pobytu za jakieś półtora miesiąca. Niestety nie jest to to samo, co CPF. Numer CPF to numer identyfikacyjny, który ma każdy Brazylijczyk, może go również otrzymać obcokrajowiec. Potrzebny jest w bardzo wielu przypadkach – kupienie bądź sprzedanie samochodu, nieruchomości (nawet z wynajęciem mieszkania nie było łatwo, gdy podawałam tylko numer paszportu), a nawet zamontowanie stałego łącza internetowego. No więc będę musiała znów iść do banku lub na pocztę i tam wyrabiać numer CPF.
Jeśli chodzi o samą rejestrację na policji, to w internecie jest sporo porad dla obcokrajowców, nie ma jednak tej ważnej informacji, że trzeba przyjść bladym świtem, aby tego samego dnia się tam w ogóle dostać. Ja byłam o 8 rano i dopiero na 15.20 mnie zapisano. Można podobno zapisać się przez internet, tak mówiła pani w okienku, ale ja tego na stronie policji nie umiałam znaleźć. I chyba wielu moich współczekaczy również. A druga rzecz, co do której informacje na forach internetowych są niepewne, to kopie paszportu. Niektórzy piszą, że powinny być poświadczone notarialnie (wymagane jest xero wszystkich stron, na których są pieczątki lub wizy + oczywiście strona z danymi), inni że wystarczy zwykła kopia. Ja zrobiłam poświadczenie notarialne (kosztowało mnie to 50 reali, bo chyba za dużo się włóczę po krajach, w których wstawiają pieczątki:)), ale zapytałam o to. I dostałam odpowiedź taką, jaką dają internety – na wszelki wypadek lepiej mieć. Wszelki wypadek, to ewentualny nieprzychylny urzędnik.


Tymczasem chłopaki duże i małe oraz nasza couchsurferowa gościówa Maria (tak tak, ledwie przepisałam na CS mój adres z polskiego na brazylijski, od razu pojawił się request od miłej dziewczyny z Urugwaju) pojechali nad morze do Ingleses (byliśmy tam też w niedzielę, jeszcze bez Marii). Pobiegali po plaży i piaskowych wydmach – powyżej kilka zdjęć, w większości autorstwa Pana Adama.  

1 komentarz:

  1. Ale biurokracja! Ale dzielnie dajesz sobie radę! Bardzo się cieszę czytając wiadomości od Was. Dziękuję Adasiowi za zdjęcia! Czy mógłby zrobić parę zdjęć domku, w którym mieszkacie? U nas pogoda jesienno-zimowa.
    Ucałowania

    OdpowiedzUsuń