W tej rodzinie na co dzień mówi się po polsku i prawdopodobnie nawet dla najmłodszego członka rodziny - półrocznego Bruno - polski będzie pierwszym językiem. Nikt jednak po polsku nie umie pisać i czytać. Ojciec rodziny, 65-letni pan Kazimierz (Casimiro, tu: Kaźmiyrz) uczył się religii po polsku u sióstr, które mieszkały swego czasu w Rio Claro, nawet nieco nauczył się czytać modlitw i pieśni, ale niestety już nie pamięta. Mówi za to świetnie i chwali się, że używa tylko polskich nazw miesięcy, co rzeczywiście wśród brazylijskich Polaków nie jest powszechne.
Siekliccy częstują nas domowym obiadem: rosół z domowym makaronem, sałatka z własnych pomidorów i ogórków, ryż i fasola - również z własnej uprawy i równie własne kurczaki.
Na deser jemy szyszki araukarii (pionory), pieczone na blasze pieca.
Oglądamy też imponujące, niemal samowystarczalne gospodarstwo. Jest na nim jeszcze stary dom, który ok. 80 lat temu postawili rodzice p. Kazimierza. Teraz służy on do przechowywania suszonego tytoniu i jako składzik różnych innych rzeczy. Niestety wśród tych rzeczy są też stare fotografie, w popękanych ramach, zakurzone i zjadane przez robaki.
Jest jeszcze jeden dom - młodszego pokolenia. Jeden z synów państwa Sieklickich, Claudio, zostaje na gospodarstwie. W zeszłym roku się ożenił, zbudował nowoczesny dom. Z żoną Marisą mają synka Bruno.
Trzy pokolenia: babcia Julia, ojciec chrzestny Janek i Bruno (oraz pies, a dokładniej suczka, o imieniu Suka)
Siekliccy uprawiają tytoń, który nazywają fuma (teraz jest pora zbioru i suszenia). Tytoń prawie w całości idzie na sprzedaż, podobnie soja (modyfikowana genetycznie, co kilkanaście dni trzeba ją pryskać). Na swoje potrzeby jest kukurydza (mileja), która przede wszystkim służy jako pasza dla zwierząt, a także ryż i rozmaite warzywa i owoce: banany, arbuzy, melony, fasola (fiżon), pomidory, ogórki, cebula, ziemniaki, erva-mate. W tym roku nie posiali pszenicy, bo słabo rośnie, dlatego obecnie mąkę na chleb się kupuje, Bo chleb pani Julia piecze w domu.
Poniżej kilka fotek z gospodarstwa.
Ususzony tytoń przechowuje się zawieszony w wiązkach w suchym miejscu.Na takich urządzeniach suszy się tytoń. W suszarni zawiesza się wiatraki, które przyspieszają suszenie.
Tak rośnie tytoń. Liście obrywa się najpierw od dołu,potem wyżej.
Adaś w kukurydzy. Rośnie tu kilka gatunków, od takiej wysokiej, w której dzieci chętnie się chowają, i niższa, taka jak u nas.
Kwitnący bananowiec z młodymi owocami. Gdy podrosną, należy ściąć całą kiść i na kilka dni zawiesić w suchym i osłoniętym od słońca miejscu.
Chłopaki pomagają karmić kury ziarnami kukurydzy.
Chłopaki na traktory! Oprócz naszych jest tu Eduardo, wnuk, a traktor prowadzi Janek - najmłodszy syn, kóry w przyszłym roku zostanie wyświęcony na księdza.