Wróciliśmy do Florianopolis i pogoda wprawdzie nie jest taka, jakby sobie wymarzyły tłumy wylegujące się na plażach, ale nam odpowiada (no, może poza deszczem, który pojawia się co i rusz mniej lub bardziej niespodziewanie).
Na plaży bywamy ostatnio codziennie, ale żeby nie było, że się wylegujemy brzuchami do góry. O, nie. Łopata w dłoń i do roboty!
Aby efekt końcowy był zadowalający, trzeba włożyć naprawdę dużo pracy. Na początku trzeba usypać dużą górę piasku, regularnie podlewając ją wodą. Oczywiście, im rzeźba ma być większa, tym więcej machania łopatą i biegania z wiadrem do morza po wodę. Dopiero na kolejnym etapie można zabrać się za kształtowanie figury, a na końcu wykończenie - pędzelkami, nożykami i szpachelkami.
Jak widać, smok nadal jest niedokończony. Zajęło nam 2 dni, żeby osiągnąć taki efekt (drugiego dnia część smoka była zniszczona, więc trzeba było odbudować i dobudować mu ogromny kawałek cielska. Zobaczymy, czy dziś coś z niego zostało. Wypadałoby go wreszcie dokończyć. Tłumy plażowych fanów czekają:)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz