To nieprawda, że Brazylia jest ciepłym,
tropikalnym krajem. Brazylia jest tylko częściowo tropikalna i
ciepła, ale wszystkim się wydaje, że taka jest cała. Niestety
wydaje się to również tym, którzy od czerwca do sierpnia trzęsą
się z zimna, ale nie mają ogrzewania w domach – po co? Przecież
mieszkają w ciepłym, tropikalnym kraju.
Trzy południowe stany Brazylii mają zimę. Mróz
bywa co roku, a czasem nawet spada śnieg.
Szczególnie dotkliwe są poranki i wieczory, ale
bywają dni, że siedzi się w domu w polarze, czapce i rękawiczkach
a w środku dnia wychodzi się na zewnątrz, bo tam cieplej. No i
woda w kranie nie jest zimna – jest lodowata! W takiej wodzie myje
się zęby, naczynia i robi pranie (bo przecież nie wszędzie są
pralki, od prania ma się służbę).
Ale żeby nie było, że narzekam. W porównaniu
do długiej, mroźnej i ciemnej polskiej zimy jest tu jednak znacznie
radośniej – mało które drzewa gubią liście, wegetacja trwa
przez cały rok, a słońca w dzień jest bardzo dużo.
Od tygodnia jesteśmy w parańskim interiorze.
Kilka dni w Irati, teraz w Mallecie. Tu jest znacznie zimniej niż we
Florianopolis, a przede wszystkim są większe różnice temperatury
w ciągu doby.
Podobnie jak latem, czas spędzamy tu
„etnograficznie”: rozmowy, wywiady, fotografie, wspólne
jedzenie, świętowanie i uczestnictwo w lekcjach polskiego.
Wczoraj (24.08) była w Rio Claro festa z okazji
święta św. Anny – kilka fotek stamtąd.
Było bingo - niestety nic nie wygraliśmy:(
I muzyka, i tańce
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz