poniedziałek, 25 lipca 2016

Hu hu ha, nasza zima zła

To nieprawda, że Brazylia jest ciepłym, tropikalnym krajem. Brazylia jest tylko częściowo tropikalna i ciepła, ale wszystkim się wydaje, że taka jest cała. Niestety wydaje się to również tym, którzy od czerwca do sierpnia trzęsą się z zimna, ale nie mają ogrzewania w domach – po co? Przecież mieszkają w ciepłym, tropikalnym kraju.
Trzy południowe stany Brazylii mają zimę. Mróz bywa co roku, a czasem nawet spada śnieg.
Szczególnie dotkliwe są poranki i wieczory, ale bywają dni, że siedzi się w domu w polarze, czapce i rękawiczkach a w środku dnia wychodzi się na zewnątrz, bo tam cieplej. No i woda w kranie nie jest zimna – jest lodowata! W takiej wodzie myje się zęby, naczynia i robi pranie (bo przecież nie wszędzie są pralki, od prania ma się służbę).
Ale żeby nie było, że narzekam. W porównaniu do długiej, mroźnej i ciemnej polskiej zimy jest tu jednak znacznie radośniej – mało które drzewa gubią liście, wegetacja trwa przez cały rok, a słońca w dzień jest bardzo dużo.
Od tygodnia jesteśmy w parańskim interiorze. Kilka dni w Irati, teraz w Mallecie. Tu jest znacznie zimniej niż we Florianopolis, a przede wszystkim są większe różnice temperatury w ciągu doby.
Podobnie jak latem, czas spędzamy tu „etnograficznie”: rozmowy, wywiady, fotografie, wspólne jedzenie, świętowanie i uczestnictwo w lekcjach polskiego.
Wczoraj (24.08) była w Rio Claro festa z okazji święta św. Anny – kilka fotek stamtąd.

 Było bingo - niestety nic nie wygraliśmy:(

 I muzyka, i tańce


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz