Dojechaliśmy.
Przyjechaliśmy we wtorek po długiej i męczącej podróży. Na
szczęście na lotnisku czekała na nas taksówka, która dowiozła
nas i nasze ogromne bagaże (2 rowery!) do domu.
Jak na razie zajmowaliśmy
się ogarnianiem tutejszej rzeczywistości, w której mamy spędzić
9 miesięcy: dokupiliśmy niezbędne do domu sprzęty: lodówkę i
materac, karty do telefonów i internetu, obejrzeliśmy szkołę, do
której prawdopodobnie zapiszemy chłopaków i zaczęłam
przygotowywać się do rejestracji na policji. To jest sprawa dość
skomplikowana – na szczęście nie jestem pierwszą
obcokrajowczynią, która musi przez to przejść i internet
dostarcza odpowiednich wskazówek. Wypełniłam już odpowiednie
formularze, muszę jeszcze zrobić zdjęcia, opłacić w banku
rejestrację, zrobić kopie paszportu i iść na tę policję, gdzie
ponoć spędzę przynajmniej pół dnia.
Na uniwerku jeszcze nie
byłam, ponieważ moja supervisorka właśnie wyjechała na ponad
tydzień. Tam też czeka mnie składanie różnych dokumentów i
otrzymywanie innych. Dopiero wtedy mogę liczyć na wypłatę
stypendium i bycie pełnoprawną post-doczką na Federalnym
Uniwersytecie Santa Catarina we Florianopolis. A gdy to wszystko
załatwię, z czystym sumieniem będę mogła pojechać na wieś na
badania terenowe.
Nasz dom
Wynajęcie domu dla
naszej rodziny było długie i trudne. Zaczęłam to już robić
dobrych kilka miesięcy przed wyjazdem. Wybraliśmy dzielnicę Vargem
Grande, która choć położona daleko od centrum (ok. godziny drogi
autobusem na UFSC), to zielona, spokojna i uważana za bezpieczną.
Poza tym tu są szkoły, które wydają się nam dobre dla naszych
dzieci. I tu udało nam się znaleźć tylko jedno miejsce, w którym
zdecydowano się na wynajem obcokrajowcom i na 9 miesięcy a nie na
cały rok. Ale i tak cała procedura była niezwykle skomplikowana –
dzięki pomocy agentki nieruchomości Nadii oraz Zosi, która jest tu
na studiach magisterskich (dzięki, Zosiu!!!), mamy domek całkiem
spory, którego jedynym chyba mankamentem jest brak ogródka. Mamy za
to spore patio, na którym zamierzam postawić donice z kwiatami i
krzewami (gdy już kupimy auto). Dom nie jest wypasiony i musimy się
na czas naszego pobytu tutaj odzwyczaić m.in. od zmywarki i
szybkiego bezprzewodowego internetu. Za to mamy ciągły śpiew
ptaków za oknem i możliwość siedzenia do późna na zewnątrz.
Dwa rowery??? Ale wspaniale. Szkoda, że Brazylia nie lezy tak "blisko" jak Macedonia :) Bądź dzielna, Karola, zniesiesz tę ich biurokrację :) Całusy ślę i czekam na kolejne wpisy (ze zdjęciami - plizzz:)
OdpowiedzUsuńWspaniale, że piszesz blog, będziemy czytać razem z Dziadkiem! Mocno ściskamy Was wszystkich M i T
OdpowiedzUsuńZazdroszczę Wam i ciesze się jednocześnie! Ja również będę śledzić Wasze losy za pośrednictwem bloga. Calusy z minusowej temperatur owo Warszawy!
OdpowiedzUsuńZazdroszczę Wam i ciesze się jednocześnie! Ja również będę śledzić Wasze losy za pośrednictwem bloga. Calusy z minusowej temperatur owo Warszawy!
OdpowiedzUsuńAle Wam dobrze ! powodzenia wszelakiego i wszystkiego dobrego w nowym miejscu :)
OdpowiedzUsuńDobry start! Przede wszystkim świetnie, że będziecie pisać bloga - chcemy być na bieżąco! Czekamy na zdjęcia domu i okolic :) Całusy!
OdpowiedzUsuńNo prosze, i juz jestescie "tam"! Swietnie czytac o Waszych przygodach! Tez czekam na dalsze wpisy i zdjecia! <3
OdpowiedzUsuń